Subiektywnie o Warsaw Tattoo Days 2016

Unikam wszelkiego rodzaju konwentów i imprez stricte branżowych, bo od zawsze uważam, że są organizowane dla branży, nie dla przeciętnego obywatela zainteresowanego tatuażem. Nie będę pisał, czy sam chciałbym mieć wykonywany tatuaż w gwarze i szumie tłumu, każdy sam decyduje jak i gdzie chce mieć przeprowadzony zabieg.

Jednak Warsaw Tattoo Days postanowiłem odwiedzić, bo to pierwsza impreza, która miała w planie połączenie sztuki i tatuażu. Sama lokalizacja – Dom Braci Jabłkowskich – pokazuje, że organizatorom zależało na podniesieniu standardów wydarzenia i to doceniam.

Wśród artystów wielu spoza granic naszego kraju, co jest fajne bo pozwala na wymianę doświadczeń i różnorodność, która jest tak ważna w każdej dziedzinie życia gospodarczego. Za to plus. Bardzo mile mnie zaskoczył fakt odkrycia pierwszego w Polsce muzeum tatuażu , niestety z Gliwic, ale pokazuje to pewną tendencję, że tatuaż zaczyna wychodzić z zamkniętej grupy i staje się coraz bardziej dostępny dla każdego, w każdym zakresie.

IMG_3389a

Ciekawa kolorowa praca artystki z Białorusi

IMG_3390

IMG_3391

W wydarzeniu wzięła udział znaczna reprezentacja artystów z Włoch

IMG_3396a

Muzeum tatuażu w Gliwicach

IMG_3398a

Kto chciałby połączyć odpoczynek z wiedzą, może odwiedzić Sycylię – Palermo Tattoo Expo

 

Generalnie zdania o konwentach i wydarzeniach dla branży  nie zmienię, nadal są tworzone dla branży, ale cieszy mnie to, że organizatorzy coraz bardziej przykładają się do jakości nie tylko pracy, ale i samych odwiedzających.